Pierwszy raz w Albanii: co nas zaskoczyło, co pokochaliśmy, czego żałujemy
Pierwszą rzeczą, która nas uderzyła, było światło. Wylądowaliśmy na tirańskim lotnisku Rinas we wrześniowe popołudnie i jeszcze zanim minęliśmy odprawę celną, jakość bałkańskiego nieba robiła coś szczególnego — ciepłe, zamglone złoto, które sprawiało, że odległe góry wyglądały jak akwarela. Słyszeliśmy, że Albania jest piękna. Nie spodziewaliśmy się, że oznajmi to tak natychmiastowo.
Ta podróż była naszą pierwszą i zmieniła nasze myślenie o podróżowaniu po Europie. Wracaliśmy tu kilka razy i zbudowaliśmy całą tę stronę, starając się podzielić tym, co odkryliśmy. Ale zaczęło się tam, na małym lotnisku nazwanym imieniem Matki Teresy, gdy próbowaliśmy znaleźć taksówkę, która nie wzięłaby dziesięciokrotności lokalnej stawki.
Oto szczera wersja tej pierwszej wizyty — co nas zaskoczyło, co przekroczyło wszelkie oczekiwania i czego naprawdę żałujemy, że nikt nam nie powiedział wcześniej.
| Długość podróży | 10 dni (2 Tirana, 2 Berat, 2 Riwiera, plus dni na przejazdy) |
| Koszt | Około 50-70 euro/dzień dla dwojga, klasa średnia |
| Najlepszy sezon na pierwszą podróż | Maj-czerwiec lub wrzesień, dla mniejszych tłumów i przyjemnego upału |
| Wjazd | Bezpośrednie loty do Tirany z większości głównych hubów europejskich |
| Język | Angielski szeroko rozumiany w Tiranie i strefach turystycznych; kilka albańskich słów pomaga gdzie indziej |
Co nas zaskoczyło
Jak normalnie wszystko wyglądało. Przyjechaliśmy spodziewając się czegoś egzotycznego i nieco chaotycznego. Zastaliśmy sprawnie funkcjonujący, nowoczesny kraj z żywą stolicą, przyzwoitymi drogami, dobrymi kawiarniami i szybkim Wi-Fi. Tirana zaskoczyła nas najbardziej: jest kolorowa, młoda, energiczna i znacznie bardziej tętniąca życiem, niż sugerowałaby jej komunistyczna reputacja. Spodziewaliśmy się w połowie szarego betonu i nieufności. Znaleźliśmy kolorowe fasady, bary na dachach i miasto, które wychodzi późno i wstaje jeszcze później.
Jak mało angielskiego było potrzebne. Młodsza część albańskiej populacji dobrze mówi po angielsku, szczególnie w Tiranie i głównych rejonach turystycznych. W mniejszych miasteczkach i wsiach potrzebowaliśmy kilku albańskich słów, głównie z grzeczności niż z konieczności. Miejscowi byli cierpliwi i często robili wszystko, by się porozumieć nawet bez wspólnego języka. Rozmówki byłoby miło mieć przy sobie, nigdy nie były niezbędne.
Jak fatalna jest jazda samochodem. Czytaliśmy ostrzeżenia, ale zakładaliśmy, że są przesadzone. Nie były. Albańskie drogi, szczególnie w górach, wymagają pełnej uwagi. Wyprzedzanie na ślepych zakrętach jest powszechne. Zwierzęta hodowlane pojawiają się na drodze bez ostrzeżenia. Górskie przełęcze na północy są strome, wąskie i kruszeją na krawędziach. To nie jest powód, żeby nie jechać — to tylko powód, by wypożyczyć samochód z dobrym ubezpieczeniem i planować znacznie więcej czasu między celami podróży, niż sugerowałaby jakakolwiek aplikacja mapowa. Nasz przewodnik po wypożyczaniu samochodów w Albanii zawiera wszystko, co musisz wiedzieć.
Jak tanie tu było wszystko. Wiedzieliśmy, że Albania jest przystępna cenowo. Nie wiedzieliśmy jak bardzo, dopóki nie usiedliśmy do pierwszego prawdziwego posiłku — kotlety jagnięce, sałatki, chleb, wino, deser, kawy — i zapłaciliśmy równowartość dwunastu euro za dwie osoby. Siedzieliśmy przez chwilę sprawdzając rachunek, zakładając, że coś źle odczytaliśmy. Nie. Ceny w całej Albanii są na tyle niskie, że czujesz się nieco zdezorientowany, jeśli przyjechałeś skądkolwiek indziej z Europy. Aktualny obraz znajdziesz w naszym przewodniku budżetowym po Albanii.
Jak wiele jest tu bunkrów. Czytaliśmy o komunistycznych bunkrach zanim przyjechaliśmy. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że 170 000 z nich jest rozsianych po kraju wielkości Walii. Pojawiają się wszędzie — na plażach, w polach, na rondach, w połowie zagrzebane w zboczach, skupione w rzędach wzdłuż wybrzeża. Gdy raz je zauważysz, nie możesz ich odzobaczyć. Stają się częścią krajobrazu i nadają temu krajowi osobliwą, senną jakość, niepodobną do niczego innego.
Co pokochaliśmy
Berat. Bez wątpienia Berat był kulminacyjnym punktem naszej pierwszej wyprawy i pozostaje jednym z naszych ulubionych miejsc w całej Europie. Miasto leży w dolinie otoczonej górami, a spoglądając z dołu na osmańskie domy wspinające się ku zamkowi, widzi się coś jak żywy obraz. Z bliska są niesamowite — białe, wielookienne fasady nabudowane na stromym zboczu tak, że dachy domów niżej stają się ogrodami domów wyżej. Dzielnica zamkowa jest nadal zamieszkała. Ludzie żyją wewnątrz murów w domach, które stoją od stuleci. Spędziliśmy całe popołudnie błądząc bez konkretnego celu i czuliśmy się kompletnie i błogo zagubieni.
Jedzenie. Nie spodziewaliśmy się tak bardzo zainteresować albańską kuchnią. Zaczyna się od byreka na śniadanie — gorącego ciasta filo nadziewanego serem lub szpinakiem, wyjętego z pieca i podanego z jogurtowym napojem o nazwie kos. Stamtąd rozszerza się na wolno gotowaną jagnięcinę, grillowane mięsa, świeże sałatki polane dobrą oliwą i wzdłuż wybrzeża owoce morza, które przypłynęły łodzią tego ranka. Smaki są czyste, hojne i głęboko satysfakcjonujące. Jedliśmy lepiej, niż się spodziewaliśmy, każdego dnia. Pełny przewodnik po albańskiej kuchni wyjaśnia, co zamawiać i gdzie.
Riwiera. Przyjechaliśmy we wrześniu, co okazało się niemal idealne: letnie tłumy się przerzedniły, ceny nieco zmalały, a woda była nadal ciepła. Plaże wzdłuż Albańskiej Riwiery — szczególnie okolice Sarandy i mniejsze zatoczki na północ od niej — były piękniejsze, niż sobie wyobrażaliśmy. Specyficzny niebieskozielony kolor Morza Jońskiego w miejscach takich jak Ksamil jest naprawdę trudny do opisania bez brzmieniu jak folderu turystycznego. Po prostu musisz to zobaczyć.
Ludzie. Tu musimy przestać być ostrożni. Albańska gościnność jest prawdziwa i niezwykła. Właściciel naszego pensjonatu w Beracie siedział z nami przez dwie godziny po kolacji, pokazując zdjęcia miasta z lat 80. i wyjaśniając staranną, celową angielszczyzną, jak wyglądało życie za Hodży. Mężczyzna, który zauważył, że z trudem radzimy sobie z mapą w Tiranie, odprowadził nas sześć przecznic ze swojej drogi, żeby upewnić się, że trafimy na właściwą ulicę. Właściciel restauracji w Sarandzie, gdy wspomnieliśmy, że wyjeżdżamy następnego ranka, przyszedł do naszego stolika z małą butelką raki i powiedział po prostu: „na drogę”. Te rzeczy zdarzały się wielokrotnie i nigdy nie były transakcyjne.
Wycieczki piesze. Drugiego dnia w Tiranie dołączyliśmy do oprowadzania z przewodnikiem po Tiranie, co było jedną z najlepszych decyzji w tej podróży. Przewodnik, młody tirańczyk, który przeżył postkomunistyczną transformację, mógł opowiedzieć z osobistego doświadczenia, jak miasto wyglądało w latach 90. i czym się stało. Dzielnica Blloku, Piramida, muzeum BunkArt — wszystko to nabierało sensu z kontekstem, którego nie dałoby samodzielne zwiedzanie.
Czego żałujemy, że nie wiedzieliśmy
Zaplanuj więcej czasu, niż ci się wydaje potrzebne. Albania nie jest duża, ale poruszanie się zajmuje więcej czasu, niż sugerują odległości. Górskie drogi są powolne. Autobusy jeżdżą według przybliżonych rozkładów. Jeśli próbujesz zobaczyć zbyt wiele w zbyt krótkim czasie, większość podróży spędzisz w drodze i przegapisz przyjemność siedzenia w miejscach wystarczająco długo, by naprawdę je poczuć. Próbowaliśmy być w pięciu miejscach w dziesięć dni. Powinniśmy być w trzech miejscach w dziesięć dni.
Naucz się trochę albańskiego. Nawet dziesięć słów — dziękuję, cześć, proszę, ile kosztuje, bardzo dobrze — otwiera drzwi. Albańczycy wyraźnie się otwierają, gdy obcokrajowiec podejmuje jakikolwiek wysiłek z językiem. Faleminderit (dziękuję) i mirë (dobrze) zajdą cię daleko.
Zabierz warstwy ubrań w góry. Odwiedziliśmy we wrześniu i zaskoczyło nas, jak zimne bywają wieczory w wyżynnych okolicach. Temperatura spada szybko, gdy słońce chowa się za szczytami, i to, co czuło się jak ciepłe jesienne popołudnie, może bardzo szybko stać się zimną nocą. Szczególnie na północy pakuj się tak, jakbyś spodziewał się niespodzianek pogodowych.
Wyjedź z Tirany wcześniej. Tirana jest warta czasu — prawdopodobnie minimum dwóch dni — ale stolica nie jest tym, co sprawia, że Albania jest wyjątkowa. Duszą tego kraju są góry, starożytne miasta i wybrzeże. Gdybyśmy to powtarzali, spędzilibyśmy jedną noc w Tiranie, żeby się oswoić, a potem ruszyli na południe ku Beratowi i Riwierze albo na północ ku Alpom.
Rezerwuj wycieczki piesze po Tiranie wcześniej. Prawie przegapiliśmy wycieczkę pieszą, która przeformułowała całe nasze rozumienie miasta — była prawie pełna, gdy się zgłosiliśmy. Na pierwszą wizytę, wycieczka po komunistycznej Albanii z wizytą w muzeum BunkArt to rodzaj doświadczenia, które chcesz zarezerwować przed przyjazdem, a nie liczyć na szczęście w dniu wyjazdu. Tunele BunkArt są jednym z najbardziej uderzających doświadczeń w Tiranie, a historia, którą dokumentują, daje ci kontekst dla całego kraju.
Nie stresuj się bankomatami. Czytaliśmy różne relacje o niedoborach gotówki i niezawodności bankomatów przed wyjazdem i martwiliśmy się bardziej, niż było trzeba. W Tiranie i głównych rejonach turystycznych bankomaty są liczne i działają niezawodnie. W mniejszych wioskach miej przy sobie gotówkę, bo może nie być bankomatu w ogóle. Miej plan awaryjny, ale nie przeceniaj problemu.
Rozważ wycieczkę kulinarną pierwszego dnia. Odkryliśmy albańskie jedzenie przez szczęśliwy przypadek, a nie planowo. Wycieczka kulinarna po Tiranie z posiłkami w cenie dałaby nam od pierwszego dnia kontekst potrzebny do jak najlepszego wykorzystania każdego posiłku, który jedliśmy potem. Wiedza przewodnika o targach, tradycyjnych potrawach i lokalnych miejscach transformuje twój związek z albańskim jedzeniem przez resztę podróży.
Pieniądze i komunikacja podczas pierwszej podróży
Albania używa leka, i choć karty są coraz częściej akceptowane w Tiranie i głównych miastach nadmorskich, ciągle sięgaliśmy po gotówkę, gdy tylko wyjeżdżaliśmy poza stolicę — na furgony, małe rodzinne restauracje, stragany na Nowym Bazarze. Nasz przewodnik po walucie i pieniądzach w Albanii obejmuje kursy wymiany, gdzie znaleźć najlepsze stawki i ile gotówki realistycznie nosić na co dzień. Jeśli chodzi o język, choć poradziliśmy sobie dobrze z ograniczonym albańskim, kilka gotowych zwrotów wygładziło wiele drobnych interakcji; nasz przewodnik po podstawach języka albańskiego ma to, co niezbędne, a pełniejszy rozmówki albańskie idą dalej, jeśli chcesz włożyć więcej wysiłku, co lokalni wyraźnie doceniają.
Zdrowie i praktyczne siatki bezpieczeństwa
Nie musieliśmy korzystać z ubezpieczenia podróżnego podczas tamtej pierwszej podróży, ale je mieliśmy, i z perspektywy czasu nie podróżowalibyśmy do Albanii bez niego, biorąc pod uwagę warunki na drogach i bardziej odległe tereny górskie. Nasz przewodnik po ubezpieczeniu podróżnym do Albanii obejmuje, na co konkretnie zwracać uwagę w przypadku Albanii, w tym pokrycie dla wędrówek i aktywności górskich, jeśli to część twojego planu. Na bardziej przyziemnej nocie, nasz przewodnik po aptekach i zdrowiu w Albanii warto mieć w zakładkach przed potrzebą, nie po niej — apteki są liczne w miastach, ale rzadsze w górach.
Rzeczy, które chcielibyśmy ogarnąć przed lądowaniem
Wiza i wjazd. Jak się okazało, wjazd był dla nas prosty, ale spędziliśmy więcej czasu na martwieniu się tym, niż było to konieczne. Sprawdź aktualne wymagania dla swojego obywatelstwa przed wyjazdem — nasz przewodnik po wymaganiach wizowych do Albanii obejmuje, kto czego potrzebuje.
Lokalna karta SIM. Wylądowaliśmy bez niej i żałowaliśmy tego przez pierwszy dzień, polegając na słabym WiFi lotniskowym, by zorganizować taksówkę. Kupienie lokalnej karty SIM na lotnisku lub w centrum Tirany pierwszego dnia rozwiązuje to natychmiast; przewodnik po kartach SIM w Albanii obejmuje aktualnych operatorów i ceny.
Co spakować. Niedoszacowaliśmy, jak bardzo temperatura waha się między wybrzeżem a górami, nawet w tym samym tygodniu. Nasza lista rzeczy do spakowania do Albanii to przewodnik, który chcielibyśmy przeczytać przed tamtą pierwszą podróżą.
Typowe pułapki turystyczne. Zostaliśmy przepłaceni za taksówkę z lotniska pierwszego dnia — klasyczny błąd nowicjusza, którego łatwo uniknąć, gdy zna się obowiązującą stawkę. Przewodnik po oszustwach i pułapkach turystycznych obejmuje to i garść innych rzeczy, na które warto uważać, z których żadna nie jest poważna, a wszystkich da się uniknąć z odrobiną wcześniejszego uprzedzenia.
Praktyczne planowanie dla pierwszorazowców
Na pierwszą podróż do Albanii najlepiej sprawdza się następująca struktura:
Dwa dni w Tiranie. Wycieczka piesza pierwszego dnia, dzielnice i BunkArt drugiego dnia.
Dwie noce w Beracie. Zamek, Muzeum Onufrego, spacer nad rzeką, długa kolacja. Bez pośpiechu.
Dwie noce na Albańskiej Riwierze. Pojechaliśmy do Sarandy i Ksamil. Wrzesień był idealny. Przewodnik po najlepszych plażach może pomóc ci wybrać w zależności od terminu.
Jeśli masz więcej czasu, północ — Szkodra, Jezioro Koman i Alpy Albańskie — zasługuje na własną wycieczkę lub przedłużenie. Nasz 14-dniowy plan podróży po Albanii zawiera trasę obejmującą zarówno północ, jak i południe.
Dotarcie do Albanii jest prostsze, niż wiele osób sądzi — bezpośrednie loty z głównych miast europejskich są dostępne przez cały rok, a lotnisko jest sprawne. Przewodnik bezpieczeństwa w Albanii odpowiada na obawy, które pierwszorazowcy często przynoszą ze sobą z przestarzałych doniesień medialnych.
To, co zostaje z tobą
Pierwsze podróże mają szczególną jakość. Nie znasz jeszcze miejsca na tyle, by cokolwiek traktować jako oczywiste, więc wszystko uderza z nieco większą intensywnością. Pamiętamy naszą pierwszą kolację w Tiranie — taras gdzieś w okolicach dzielnicy Blloku, ciepłe wieczorne powietrze, zapach dymu z drewna i espresso, talerz grillowanej jagnięciny, który kosztował nas trzy euro — z taką wyrazistością, która zazwyczaj towarzyszy tylko znaczącym chwilom.
Albania tak właśnie robi z ludźmi. Wkracza w świadomość z niemal fizycznym uderzeniem: światło, skala krajobrazów, ciężar historii skomplikowanej i wielowarstwowej, niepodobnej do niczego innego w Europie. Wróciliśmy odmienieni, a o to w podróżowaniu chodzi.
Jedź. Weź swój czas. Pozwól się zaskoczyć.










